Wszyscy zginiemy!
Codziennie rano otrzymuję dawkę dobrego humoru w postaci artykułów nakręcających spiralę strachu wśród społeczeństwa. Jednak dzisiaj rano natknąłem się na prawdziwą perełkę:
"Może umrzeć milion osób" (interia.pl)No to po kolei. Czytamy w nim, iż:
Co najmniej milion osób może umrzeć w Polsce, jeśli wirus ptasiej grypy zmutuje się z ludzkim - twierdzą naukowcy z Państwowego Zakładu Higieny.Czy nie ma logicznej sprzeczności w tym zdaniu? W sensie "może" + "co najmniej". Wynika z tego, że nie musi, ale może. I jak już to nastąpi, to padnie co najmniej milion. Albo zero, albo więcej niż milion. Wiem. Milion w tytule ładnie brzmi.
Co czytamy tuż dalej? Ano nic pocieszającego, bo
Sztaby kryzysowe w województwach wyznaczają już miejsca zbiorowego pochówku.A trochę dalej sprecyzowanie powyższej wiadomości:
Czarny scenariusz opracowany przez lubelski sztab Centrum Zarządzania Kryzysowego zakłada, że na chorobę może zapaść w tym województwie kilkadziesiąt tysięcy osób. Centrum wyznaczyło miejsca, gdzie mieliby trafić chorzy (szkoły, przedszkola, przychodnie zdrowia). Ustalono też teren zbiorowego pochówku na cmentarzach komunalnych, zbadało, gdzie i na jaką głębokość należy wykopać grób, by nie doszło do rozprzestrzeniania się choroby.Ahm, czyli to jednak jeden sztab (który przygotowuje się do ewentualnej epi...przepraszam, pandemii głównie w inny sposób, niż szukając miejscówek na zbiorowe mogiły).
Co czytamy dalej?
Drób zaraził się chorobą od wędrownych dzikich ptaków. Wirus - jak szarańcza - rozprzestrzenił się aż w pięciu wsiach i zdaniem WHO ma wszelkie szanse zaatakować też ludzi!Pandemia! Rozprzestrzenił się w aż pięciu wsiach! No i oczywiście, żeby było bardziej dramatycznie, ma szanse zaatakować ludzi (z wykrzyknikiem). Dajmy mu szansę!
A żeby czytelnik poczuł wagę problemu, ostatni akapit artykułu zaznacza:
To, kiedy choroba dotrze do Polski, pozostaje już tylko kwestią czasu.Dziękuję, życzę Wam miłego dnia. Ale nie cieszcie się, bo Wasza śmierć jest tylko kwestią czasu.
| 1 komentarz |
#jogger l33t
Dowiedziałem się dzisiaj ze strony głównej joggera, że powstał kanał mający integrować społeczność obracającą się wokół tego szacownego serwisu. No to, myśląc chwilę, wywnioskowałem, że warto byłoby wejść zobaczyć, poznać jakieś ciekawe osobowości. Bo przecież średnia inteligencja pisujących nań jest wyższa niż przeciętna, a ich poglądy często zgoła rozbieżne. No to tak sobie pomyślałem, że mogą wywiązać się ciekawe dyskusje na ciekawe tematy. No to nic -- wchodzę
Na kanale cisza. No to coś sobie zacząłem pisać. Nie będę tu spamował logami, bo i po co, to nic ważnego nie było, taki sobie fast-talk (jak to jest po polsku?) z fixxxerem -- nic naruszającego netykietę w każdym bądź razie. Tak czy siak... myliłem się. Nie porozmawiałem sobie na żadne ciekawe tematy. Zostałem za to zbanowany :] I to bez słowa wyjaśnienia. Jest w tym coś nieodparcie dresowatego. Mówi się, że jeśli kończą się racjonalne argumenty, przychodzi czas na argumenty siłowe.
No to poprzeglądałem sobie pobieżnie backlogi tego kanału, aby samemu dojść, jaki błąd popełniłem. Jedyne, do czego doszedłem, to to, że to kanał geekowy a nie joggerowy.
To tylko taka krótka historyjka, która skłoniła mnie do refleksji nad, hm, jak to ująć, środowiskiem geekowskim i ich przystosowaniem do życia społecznego. Myślę, że mój krótki pobyt na kanale można chyba porównać do mniej więcej takiej sytuacji w prawdziwym życiu, że na jakąś imprezę, na której nikt nic nie mówi i wszyscy siedzą spięci wchodzi dwóch wesołych (ale nie głupich) ludzi, którzy sobie żartują (niegłupio) i ogólnie czują się swobodnie. I co robi dotychczasowe towarzystwo? Psychologiem co prawda nie jestem, ale chyba jest wystraszone i skrępowane (a jak ma do tego odpowiednie argumenty siłowe, to wyrzuca tychże osobników)
Choć sam za geeka się nie uważam, to mam paru takich znajomych, także w 'real life'. Oprócz tego uczestniczę jako-tako w 'życiu' joggerowej społeczności, czytam serwisy branżowe. Jakieś ciekawe wnioski można też z tego wysnuć. Przede wszystkim -- straszne przewrażliwienie. Przykłady? Proszę bardzo.
Z komentarzy do notki XyC o kanale joggerowym:
[Cachotterie] Odnośnie tego "dekalogu" - XyC znów odczuł potrzebę rządzenia i ustalania reguł? :]
[XyC] Cachotterie: Nie podoba się?!?!?! TO NIE KORZYSTAJ!!! Nienawidzę takiego podejścia. Postaraj się zrobić coś dla ludzi to oni się zawsze do czegoś... przypierdolą!!! (nie mogłem tego subtelniej ująć).
Albo na przykład notka mmazura o MiMaSie i MiMaSowy komentarz do tejże notki
Albo... Cóż, sporo by tego było. Każdy wie o co chodzi
Więc skoro chodzi o to przewrażliwienie, to chyba wynika z życia w lekkim oderwaniu od rzeczywistości i braku empatii. Taki geek spodziewa się, że jeśli coś zrobi w jego mniemaniu dobrze, to 100% populacji będzie mu biło pokłony, nie zdaje sobie sprawy, że istnieją też malkontenci.
A jeśli już jesteśmy przy oderwaniu od rzeczywistości (w sensie 'od niewirtualnego świata') i przy mmazurze... To okazuje się, że na joggerowym kanale zbanował mnie bez słowa właśnie tenże mmazur. Ten sam mmazur, z którym od paru ładnych lat znam się osobiście, który siedzi ze mną kopę lat na lokalnym kanale i który ma (co najmniej) dwie twarze -- tę z lokalnego kanału (dla ludzi, którzy znają go bliżej i osobiście) i tę publiczną. I naprawdę, zastanawiam się, która to twarz jest prawdziwa. I czy którakolwiek. Wiem tylko, że mmazur, gdy powiedziałem mu, że piszę notkę na ten temat, nakazał mi dać ją do ocenzurowania i zagroził, że jeśli nie, to 'będzie to koniec naszej przyjaźni', że 'ze względu na mój image będzie zmuszony przestać się do ciebie przyznawać'.
W pierwszej chwili gdy przeczytałem info o tym kanale ircowym pomyślałem, że to genialny pomysł, w końcu tyle ciekawych osobowości spotka się w jednym miejscu i rzeczywiście, będzie to szansa na ciekawe wymiany poglądów on-line. Tylko, że wyszło sztywno, jak, hm... XHTML 1.0 Strict. Wyszło jak zwykle.
I przypomnę tylko jeden z punktów netykiety, na którą powołują się twórcy tegoż kanału i nakazują jej przestrzegać:
IRC nie powstał po to, abyś odreagowywał swoje frustracje. IRC powstał, by ludziom było łatwiej się porozumiewać.
| 7 komentarzy |
Niech PiS zwycięży!
W ostatnich wyborach parlamentarnych głosowałem na Demokratów. Byłem pełen ideałów, przesycony troską o ojczyznę. Chciałem, by rozwijała się w najlepszy możliwy sposób. Teraz przemyślałem to wszystko i w marcowych wyborach, o ile się odbędą, będę głosował na PiS.
Dlaczego? Bo tak jest dla mnie najlepiej. Przecież polityka Pisu jest taka prosocjalna. Pobieram teraz rentę rodzinną -- podwyższą mi ją. Będę dostawał więcej pieniędzy za nicnierobienie (no, studiowanie). Czy to dla mnie źle? Skądże.
Czemu miałoby mnie obchodzić, że dziura w budżecie będzie rosła i rosła, bo w Polsce najważniejsze jest becikowe, zapomogi i tym podobne rzeczy. Dlaczego miałbym troszczyć się o przyszłe losy kraju, który w moim odczuciu jest już coraz mniej mój?
Mówią, że każdy głos się liczy. Więc przypomnę jeden z moich ulubionych cytatów Jana Korwina-Mikke -- "Demokracja to taki ustrój, gdzie dwóch żuli spod budki z piwem ma większą siłę głosu, niż profesor uniwersytetu".
W Polsce nadal demokrację interpretuje się w archaiczny sposób -- jako rządy większości, a nie jako miejsce, gdzie każda mniejszość ma prawo głosu. No to większość ma głos -- statystycznie: biedniejsza Polska, ludzie z wykształceniem podstawowym lub zawodowym, osoby głęboko religijne. To jest logiczne -- przecież to najlepsi specjaliści od polityki, prawda? Bo przecież nikt za ekspertów nie uzna ludzi, którym w życiu się powiodło, są dobrymi menedżerami, odebrali dobre wykształcenie i mają trzeźwy pogląd na otaczający ich świat. Chyba coś w tym jest, bo sądząc po komentarzach w onecie z czasów rządów Marka Belki, co najmniej 95% ludzi uważało się za lepszych ekspertów od ekonomii niż ówczesny premier.
Zwycięzca zabiera wszystko. I znów przypominam sobie komentarze na onecie tuż po wyborach: "PiS wygrał wybory to wara PO od stołków!!! Nie należą im się!!!" -- heh, wygrał. O cały procent czy tam dwa.. Skoro więc zwycięzca zabiera wszystko, a ja głosując w zgodzie z moimi poglądami na pewno będę przegranym, to dlaczego miałby nie zwyciężyć czysty pragmatyzm? Dlaczego nie zagłosować tylko po to, żeby mi podniesiono rentę?
Jak studia się skończą i renta też, to wyjadę z kraju. A większość niech sobie żyje tak, jak sobie większość zażyczyła.
| 5 komentarzy |
Być szczęściarzem
Czym tak naprawdę jest szczęście w życiu? Mówi się, że 'ten to ma szczęście w życiu' a inny ma pecha. Tylko czy szczęście to tak naprawdę czysty przypadek? I nie, nie zamierzam tutaj pisać o jakimś losie czy innej istocie która odgórnie steruje naszym życiem i rzuca nam ułatwiacze albo kłody pod nogi.
Myślę, że coś, co ludzie ogólnie pojmują jako 'szczęście w życiu' to tak naprawdę szereg drobnych, czasem bardzo drobnych decyzji, jakie człowiek nieświadomie podejmuje w życiu, ale one składają się na ogólny standard tegoż życia. Szczęście zależy od tego, jak postępujesz, mimo, że nawet prawdopodobnie o tym nie wiesz.
Tak to już jest, że nieudacznicy zawsze mają przejebane -- tyjącą żonę bez żadnej pasji w życiu, technocóreczkę ciągnącą kasę, itd. Widzę po swoich znajomych z podstawówki czy podwórka, jak sobie poradzili po latach. Ci, co mądrzy, nawet jak się obijają, to jakoś im w życiu nie jest ciężko, zawsze jakaś kasa się znajdzie, żyją sobie spokojnie, bez (przeważnie bez) stresu...
A ci ciut mniej mądrzy to pracy nie mogą dostać, nawet jak dostaną to ich od razu wyleją, dziewczyny mają niezbyt ładne lub niezbyt mądre, ledwo wiążą koniec z końcem, mówią, że życie ssie, itd.
Inteligencja to cecha podświadomego (świadomego zresztą też) kojarzenia faktów i wyciągania poprawnych wniosków, a decyzje w życiu trzeba podejmować co parę sekund. Dlatego inteligentni ludzie radzą sobie z tym, a mniej inteligentni.. cóż, podejmują mniej poprawne decyzje.
Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że los spłata figla i stanie się coś, na co kompletnie nie ma się wpływu. Jednak jeden człowiek podejmie wtedy decyzje takie, że zminimalizuje straty, a inny -- wręcz przeciwnie.
I jeśli ktoś uważa, że ma w życiu pecha -- wątpię, czy, nawet tego bardzo chcąc, da się wypracować zdolność podejmowania prawidłowych drobnych decyzji...
| 10 komentarzy |
Sztuczne WOŚP
Oglądnąłem właśnie przypadkowo transmisję z finału WOŚP na TVP2.
I ok, niech Owsiak się drze i w ogóle, on już tak ma od parunastu lat, to jego sposób bycia, nie ma sprawy.
Ale proszę, dlaczego wszyscy prezenterzy terenowi zgrywają Owsiaka i krzyczą 'uaaaau!', 'jeeeest suuupeeer!!!', 'iiiihaaaa!!', 'cooooool'
Strasznie sztucznie to wygląda :/
| 1 komentarz |
| Starsze wpisy | Nowsze wpisy |
O bloguDziennik, który traktuję bardziej jako mój prywatny notatnik krótkich myśli niż jako narzędzie komunikacji z ludźmi. Dlatego dłuższe artykuły, w przeciwieństwie do wpisów Minibloga, ukazują się rzadko. |
|
Miniblog
Spamboty
21 stycznia 2009, 22:48:24
Ciekawe, jak bardzo (o ile w ogóle) zwiększyłaby skuteczność spambotów GG, gdyby zamiast jednej wiadomości ze spamem symulowały krótką, 4-6 wiadomościową rozmowę i dopiero wtedy atakowały spamem
Współczesne Eldorado
14 stycznia 2009, 12:51:43
Chyba powinienem założyć biznes związany z ciążą albo ślubem. Te branże to prawdziwe kopalnie złota pełne naiwnych konsumentów nie szczędzących grosza.
Emisja CO2 nowym pedofilem mediów
13 stycznia 2009, 14:07:59
Ostatnimi czasy zauważyłem, że emisja CO2 stała się nową moralną paniką.Smart alkies
22 grudnia 2008, 09:35:03
There's a link between a high IQ and developing alcohol problems.
What a convenient excuse! *gets another beer*