<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>http://ioj.jogger.pl/</title><link>http://ioj.jogger.pl/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Thu, 23 Feb 2012 11:45:19 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Szybkopisacz</title><link>http://ioj.jogger.pl/2010/02/07/szybkopisacz/</link><description>Kilka dni temu stałem się posiadaczem iPhone. To mój pierwszy telefon z dotykowym ekranem, do tej pory używałem telefonów z tradycyjną klawiaturą. Zawsze wydawało mi się, że pisanie paluchem po ekranie jest niewygodne, nieprecyzyjne i nie ma to jak mechaniczna klawiatura. Zrobiłem testy szybkości pisania. Co się okazało?



Testy

Frazą testową musiało być coś, co znam na pamięć, żeby nie tracić czasu na przepisywanie tekstu z ekranu lub kartki. Padło na: wlazł kotek na płotek i mruga ładna to piosenka niedługa niedługa niekrótka lecz w sam raz zaśpiewaj koteczku jeszcze raz. Bez znaków interpunkcyjnych, z polskimi literami. Łącznie okrągłe 128 znaków. 

Testowane urządzenia: iPhone, mój stary Sony Ericsson k530i z włączonym T9, klawiatura desktopowa, długopis. 

Wyniki: 

Klawiatura desktopowa: 13s (wynik uśredniony z dwóch podejść)
Długopis: 44s (jedno podejście, pisane dość szybko, niezbyt starannie)
k530i: 94s (pierwsze podejście, musiałem wprowadzić 'niedługa' i 'koteczku' do T9)
k530i: 53s (wynik uśredniony z kolejnych dwóch podejść, gdy miałem już wszystkie wyrazy w słowniku)
iPhone (klawiatura w wersji pionowej): 45s (wynik uśredniony z dwóch podejść)
iPhone (klawiatura w wersji poziomej, pisane dwoma kciukami): 39s (wynik uśredniony z dwóch podejść)


Wnioski

Powiem szczerze -- jestem zaskoczony. Nie spodziewałem się, że tak szybko pisze się na dotykowym ekranie. Nie mam porównania z innymi smartfonami niestety, więc nie wiem, czy na innych pisze się równie dobrze. Do listy brakuje mi wyników z telefonów, w które trzeba dziabać rysikiem albo z mechaniczną klawiaturą QWERTY 

Nie spodziewałem się też, że dotykowy ekran może być tak precyzyjny. Na iphone'owej klawiaturze w wersji pionowej szerokość jednego klawisza ma jakieś 4mm. Mój kciuk jest zdecydowanie szerszy, a i tak mam współczynnik trafień zdecydowanie ponad 90%. 

A, no i gdybym w teście uwzględnił wklepywanie mniej popularnych znaków, jak małpa, Et (ampersand) czy dwukropek, to przewaga iPhone'a nad k530i wzrosłaby dramatycznie.</description><pubDate>Sun, 07 Feb 2010 23:13:33 +0100</pubDate><guid>http://ioj.jogger.pl/2010/02/07/szybkopisacz/</guid><category>Ogólne</category><category>iphone</category><category>k530i</category><category>klawiatura</category><category>pisanie</category></item><item><title>Korelacja między muzyką a pogodą</title><link>http://ioj.jogger.pl/2009/01/21/korelacja-miedzy-muzyka-a-pogoda/</link><description>Kolejna rzecz z mojej Szuflady Pomysłów, Które Nigdy Nie Powstaną.

Zastanawiam się, czy istnieje jakaś korelacja między pogodą i porą roku a gatunkiem słuchanej muzyki. Nie chce mi się sprawdzać -- ciekawe, czy API last.fm udostępnia pełne listy odtwarzanych kawałków wraz z timestampem. Ludzie podają kraj zamieszkania w swoich profilach -- do tego przydałoby się jakieś archiwum zjawisk pogodowych dla całego świata (ciekawe, czy gdzieś takie informacje są udostępnione za darmo?) i dałoby się wygenerować zapewne całkiem interesujące histogramy pogodowo-muzyczne posiadając dane za np. ostatnie dwa lata ;)

No, ale i tak nie mam czasu się tym zająć.</description><pubDate>Wed, 21 Jan 2009 23:07:17 +0100</pubDate><guid>http://ioj.jogger.pl/2009/01/21/korelacja-miedzy-muzyka-a-pogoda/</guid><category>Pomysły</category></item><item><title>Genetyczny przedwczesny wytrysk</title><link>http://ioj.jogger.pl/2008/10/08/genetyczny-przedwczesny-wytrysk/</link><description>
Holenderscy naukowcy ogłosili , że znaleźli gen odpowiadający za przedwczesny
wytrysk u mężczyzn. Co ciekawe -- okazuje się, że gen
odpowiadający za tę przypadłość odpowiada także za dobry refleks. Mężczyźni
cierpiący na przedwczesny wytrysk z reguły bardzo szybko reagują i
dzięki temu mogą być bardzo dobrzy w aktywnościach takich jak tenis albo
granie w gry komputerowe.



Nasza kultura aktualnie promuje czerpanie przyjemności z seksu a nie
wykorzystywania go tak, jak natura chciała: do reprodukcji. A gdyby
na to spojrzeć na to z drugiej, &quot;ewolucyjnej&quot; strony? Dobry refleks jest raczej pozytywną
cechą z punktu widzenia ewolucji. Przedwczesny wytrysk w kontekście seksu
służącemu reprodukcji także, bo osiągnięcie celu następuje przy najmniejszym
wydatku energetycznym. Czyżby więc wychodziło na to, że mężczyźni cierpiący na
omawianą przypadłość są doskonalsi genetycznie?





Co ciekawe, medycyna, niczym prawdziwy socjalizm, dzielnie walczy z
problemami, które sama sobie tworzy. Wspomniany na początku artykuł mówi
też, że będą podejmowane próby stworzenia &quot;lekarstwa&quot; na przedwczesny
wytrysk. Jeśli dobrze rozumiem (a wiedzę czysto medyczną mam prawie żadną),
to takie &quot;lekarstwo&quot; otępi przecież także refleks osoby leczonej. I tak źle,
i tak niedobrze.



Cóż, wychodzi więc na to, że kobiety szukając partnera dobrego w łóżku
powinny rozglądać się za słabymi kierowcami z niezbyt szybkim refleksem.



A wy, faceci? Jak dobrymi kierowcami jesteście? ;)
</description><pubDate>Wed, 08 Oct 2008 12:18:59 +0200</pubDate><guid>http://ioj.jogger.pl/2008/10/08/genetyczny-przedwczesny-wytrysk/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Dolnośląski Festiwal Antynauki</title><link>http://ioj.jogger.pl/2008/09/27/dolnoslaski-festiwal-antynauki/</link><description>Wrocławska edycja Dolnośląskiego Festiwalu Nauki odbyła się w dniach 19-24.09.2008. Oficjalna strona DFN mówi, że


Chcielibyśmy, aby nauka nie była postrzegana jako hermetyczna, niedostępna i niezrozumiała. Chcemy przybliżyć jej tematy, problemy, które rozwiązuje, korzyści, jakie z niej płyną, pokazać jej postęp w różnych dyscyplinach oraz nowe kierunki, jak biotechnologia, nanotechnika i nanotechnologia. Nie unikamy spraw trudnych i drażliwych, a podejmowane tematy są odpowiedzią na ważne dylematy społeczne. W atrakcyjnej, zrozumiałej dla przeciętnego odbiorcy formie staramy się prezentować osiągnięcia nauki we wszystkich dziedzinach wiedzy.



Taaak, jasne. Cele szczytne, ale wykonanie jak zwykle. Jednak podczas
Festiwalu, podobnie zresztą jak przez całą moją
ścieżkę edukacji publicznej (która jeszcze się nie skończyła!), założenia
były słuszne a wykonanie do kitu.




Strona WWW


Parę dni przed rozpoczęciem Festiwalu wszedłem na jego stronę domową, żeby wybrać sobie jakiś ciekawy zestaw wykładów,
których warto by posłuchać. I tu pierwsze dwa rozczarowania: 



Po pierwsze, w programie brak 
krótkiego na parę zdań opisu danej imprezy, jedynie sam temat. Ja rozumiem, że
może on mówić wiele, ale dobrze byłoby rozwinąć temat w stylu
&quot;Poszukiwania nowej Ziemi&quot; albo &quot;Ekoreligia?&quot;. Zwłaszcza, gdy dana 
prelekcja koliduje z innym wykładem o
temacie także budzącym zainteresowanie i także niewiele mówiącym.



Druga sprawa to brak możliwości wyświetlenia listy wykładów
uporządkowanych chronologicznie. To ładnie, że w prawym górnym rogu strony
widać kalendarzyk z zaznaczonymi dniami, w których odbywa się impreza, ale
dobrze byłoby, gdyby poszczególne dni były klikalne i filtrowały wykłady
tylko z danego dnia. Z tego co wiem, co najmniej dwie wrocławskie uczelnie
mają pracowników naukowych zajmujących się zagadnieniami ergonomii. Szkoda,
że nikt nie poprosił ich o rzucenie okiem na stronę WWW festiwalu, która,
jak by nie było, jest jego wizytówką.



No ale przejdźmy do samych wykładów. 


Superkomputer w każdym domu

Zjawiłem się na
prelekcji Superkomputer w każdym domu. Na moje nieszczęście przeoczyłem
informację, że wykład poprowadzi dr inż. Jerzy Kotowski. Miałem z nim
zajęcia kiedyś na studiach -- i tu mała dygresja -- smutne jest, że
pracownicy naukowi politechniki (którzy zmuszeni są prowadzić zajęcia ze studentami) nie
wykazują żadnej inicjatywy w zakresie techniki przekazywania wiedzy. Nie mam
nic do zarzucenia treści merytorycznej wykładu, jednak usypiający głos
doktora Kotowskiego dawał się we znaki. Dlaczego wykładów nie można
prowadzić na przykład tak? Albo chociaż na nasze lokalne warunki,
dlaczego rada programowa Festiwalu nie mogła dogadać się z kimś, kto naprawdę ciekawie
umie przekazać wiedzę, jak chociażby prof. Roman Galar?


No, ale może być gorzej. Po parudziesięciu minutach dr Kotowski skończył 
wykładać swoją część a jego miejsce zajął student Koła Naukowego 
Zastostosowania Inżynierii Komputerowej w Technice. Student z wadą wymowy.
Jąkał się. Naprawdę ciężko słucha się czegoś takiego. To było tak męczące,
że większość słuchaczy opuściła wykład w trakcie jego trwania.


Ewangelia według kobiety


Hm, może nie trafiłem po prostu z wykładem, może inne są lepsze.
Pełen nadziei poszedłem na Ewangelia według kobiety prowadzony przez,
niespodzianka!, mężczyznę. A dokładniej przez księdza profesora doktora
habilitowanego Romana Rogowskiego. Ksiądz profesor... czytał swój wykład z
kartki. Bardzo naturalnie. Jak student pierwszego roku na swojej pierwszej
seminarce. Wytrzymałem może z 20 minut i papa.


Jak się odżywiać?


Wykładów w ramach Festiwalu miało odbyć się kilkadziesiąt. Dobrze,
pomyślałem sobie, po dwóch złych doświadczeniach nie ma co oceniać całości.
Zdecydowałem się pójść na kolejny -- Jak się odżywiać prowadzony przez dr
inż. Ewę Przysiężną. To był najgorszy wykład ze wszystkich, na których
byłem. Sala pękała w szwach.
Zauważyłem, że licealiści i gimnazjaliści, pędzeni stadami z jednej 
festiwalowej imprezy na kolejną, tutaj naprawdę byli (początkowo)
zainteresowani tematyką prelekcji.



Po czym pani doktor w nudny sposób zaczęła opowiadać nam, że istotną rolę w
żywieniu odgrywa układ trawienny (no way!), że żeby połknąć to trzeba pogryźć (o
rly?) i jeśli zaczyna odczuwać się suchość w ustach, to trzeba napić się
wody (omg!). 



Chcecie, żeby dzieciaki nie tyły? To na wykładach popularnonaukowych, 
na których rzeczywiście mogłyby się dowiedzieć czegoś ciekawego, nie
opowiadajcie o budowie tłuszczów wielonienasyconych tylko... co i jak jeść!



Już nie mówiąc o tym, że stan wiedzy pani doktor był rodem wyjęty z lat 70, 
a od tamtego czasu sporo się zmieniło jeśli chodzi o zagadnienia związane z
dietetyką. 
Kilkukrotnie pani doktor po prostu rozmijała się z prawdą. 



Na początku miałem ochotę sprostować parę nieścisłości, ale po pierwszej
próbie straciłem na to ochotę. Gdy mówiłem i nagle okazało się, że podważam to,
co mówi pani doktor, zacząłem być uciszany przez nauczycielki, które
przyszły z licealistami/gimnazjalistami. Co smutniejsze --  wbrew woli sali,
z której dobiegały głosy 'Niech mówi, przynajmniej będzie ciekawie!'.
No tak, kolejna znamienna
cecha polskiego systemu edukacji. Jak ktoś śmie podważać światłą wiedzę
spływającą z prowadzącego do niemądrej tłuszczy siedzącej na sali? Po co
myśleć, wystarczy słuchać.


Młodzi o edukacji starszego pokolenia. Starsi o edukacji młodych.


Według programu dostępnego na stronie Festiwalu, pokaz ten miał się odbyć w
auli Uniwersytetu Trzeciego Wieku (UWr). Przyszedłem o czasie, aula była
zamknięta. Zszedłem do recepcji budynku i spytałem, czy może pokaz został
gdzieś przeniesiony? Zostałem skierowany do dziekanatu. Poszedłem do
dziekanatu z tym samym pytaniem, ale na miejscu dowiedziałem się, że 'O
festiwal proszę mnie nie pytać, ja nic nie wiem'. Na pytanie 'A kto może
wiedzieć?' odpowiedź była bardzo podobna: 'Nie wiem'.



Nie ma to jak dobra organizacja. Poszedłem do domu.


Ekoreligia?


Okazało się, że był to najlepszy wykład z tych, na których byłem w ramach
Festiwalu. I to nie dlatego, że tematyka sama w sobie była jakoś wybitnie
ciekawa. Po prostu została dobrze przedstawiona przez właściwego człowieka
na właściwym miejscu -- ks. prof. dr hab. Bogdana Ferdka.


Na koniec


Oczekiwania względem Festiwalu przed jego rozpoczęciem miałem duże. Może
zbyt duże, bo gdy człowiek naogląda się quality stuffu w necie, to potem
twardo zostaje sprowadzony do poziomu lokalnego podwórka. Jednak uważam, że
takim samym nakładem finansowym dałoby się Festiwal zorganizować o wiele
lepiej. Zaczynając od strony internetowej (dla porównania -- strona
Festiwalu Nauki w Warszawie), poprzez właściwe oznakowanie budynków i sal, w
których odbywają się poszczególne imprezy, aż po właściwy dobór prelekcji.



I tutaj moja uwaga do rady programowej Festiwalu odpowiedzialnej za jego
przyszłoroczną edycję. Nie sam temat się liczy, ważniejsza jest osobowość
prowadzącego i sposób, w jaki przekazuje się wiedzę. Nie obrzydzajmy
przyszłym studentom szkolnictwa wyższego. Nawet za cenę mniejszej ilości
imprez warto byłoby wybrać osoby, które są w stanie zaciekawić słuchacza.



Jeśli celem Festiwalu naprawdę jest popularyzacja nauki, to nie róbmy z
niego poligonu doświadczalnego dla jąkających się studentów z Kół Naukowych,
bo wtedy nawet najlepszy temat zostanie koncertowo popsuty a słuchacze
zanudzeni na śmierć.



Cóż, w takim razie do zobaczenia w przyszłym roku. Być może.
</description><pubDate>Sat, 27 Sep 2008 20:40:32 +0200</pubDate><guid>http://ioj.jogger.pl/2008/09/27/dolnoslaski-festiwal-antynauki/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Nowy Idealny System Wyborczy (tm)</title><link>http://ioj.jogger.pl/2007/10/14/nowy-idealny-system-wyborczy-tm/</link><description>Jak wszyscy wiedzą, obecna ordynacja wyborcza jest zła, a okręgi jednomandatowe także nie są idealnym rozwiązaniem. 

Dlatego opracowałem pomysł, który byłby esencją demokracji, odpartyjniałby wybory, itd. No ale do rzeczy, przedstawiam szkic pomysłu:



Jakoś sensownie wybrana Rada Uczciwych Ludzi przed wyborami ustalałaby listę kilkunastu pytań dotyczących aktualnych spraw kraju, kierunku rozwoju Polski, spraw poruszanych w debacie publicznej, czy to gospodarczych, czy społecznych, czy jakichkolwiek innych. Odpowiedzi byłyby sformułowane w ten sposób, aby można było odpowiedzieć 'tak', 'nie' lub 'nie wiem'. Pytania nie muszą być szczegółowe, chodzi mi mniej więcej o to, ci można znaleźć w Kalkulatorze Wyborczym na WP. Taka lista pytań byłaby tajna.

Powyższy punkt jest chyba najsłabszym z punktów całego pomysłu, bo daje najwięcej możliwości do przekrętów. Ale można albo jakoś ten punkt usprawnić albo (ryzykownie, no ale cóż) założyć, że taka Rada ustalająca pytania byłaby bezstronna. Aktualnie na przykład zakłada się, że Trybunał Konstytucyjny jest bezstronny i jakoś to się sprawdza.

Zlikwidować komitety wyborcze. Jeśli indywidualny obywatel zdecydowałby się kandydować do sejmu, musiałby zebrać 

ileś tam podpisów i złożyć swoją kandydaturę do PKW. Podpisy są oczywiście po to, żeby kandydatów nie było setek 

tysięcy.

Nadchodzi dzień wyborów. Wyborcy oraz kandydaci (wszyscy w tajemnicy przed sobą) wypełniają ustalone wcześniej 

pytania. 

Odpowiedzi kandydatów do sejmu (nie wyborców) są ujawniane, aby opinia publiczna mogła dowiedzieć się, który z 

kandydatów jak głosował.

Wg jakiegoś sensownego, ustalonego i zapisanego w Ustawie wzoru określa się proporcjonalność danych odpowiedzi i 

dopasowuje do tego kandydatów, którzy odpowiedzieli w sposób najbardziej zbliżony do preferencji wyborców. Tym 

sposobem wybiera się posłów na sejm.


I już, i tyle.

Zalety:


Nie byłoby czegoś takiego jak 'partie' w obecnym tego słowa znaczeniu przed wyborami. Kandydaci z jednej 'partii' 
mogliby się dogadywać co do odpowiedzi jedynie w ograniczonym zakresie (bo pytania są tajne). Oczywiście po 

wyborach w samym sejmie tworzyłyby się kluby parlamentarne ludzi o podobnych poglądach, ale to już naturalna kolej 

rzeczy i nic złego.

Zniknęłyby sondaże przedwyborcze manipulujące opinią publiczną, bo o co pytać respondenta? (w końcu pytania są 
tajne)

Wyborcy musieliby się kierować rozsądkiem i swoimi własnymi poglądami, a nie emocjami (jak np. 'ten kandydat 

bardziej mi się podoba')


Wady:


Są możliwości przekrętów (choćby wspomniane wcześniej ustalanie pytań). Ale tak wygląda realny świat i do końca się tego zlikwidować nie da. Teraz handluje się miejscami na listach wyborczych na potęgę, to również przekręty. 



Polemika:


Ktoś może zarzucić, że kandydaci będą wybierali najbardziej populistyczne odpowiedzi, aby jak najbardziej 

zwiększyć swoje szanse. Po pierwsze, takie zapędy powinna trochę ukrócić jawność odpowiedzi danych posłów, po 

drugie -- gdyby tak było, równie dobrze teraz każda partia byłaby populistyczna.

Prawdopodobnie zmniejszyłaby się frekwencja. Wypełnienie listy kilkunastu pytań (I, nie daj Boże, zastanawiania 

się nad każdym z nich!) jest o wiele trudniejsze niż po prostu postawienie krzyżyka przy jakimś tam nazwisku. Ale 

przewrotnie, przy mniejszej frekwencji, suma summarum jakość przeciętnego wyborcy (czynnego, a nie obywatela z 

prawem do głosowania) poprawiłaby się, bo wyborów szliby głównie ludzie z ustalonymi poglądami.



No, to tyle. Jak wspomniałem, to jest szkic pomysłu a nie w pełni dopracowany produkt, więc pewnie o wielu rzeczach 

nie pomyślałem :) No i oczywiście to jest utopia, bo żaden szanujący się poseł (czytaj: pilnujący swojego stołka) 

czegoś takiego by nie puścił.

Aha, i na koniec:

Fpisujcie mjasta kture popierajom ten pomysł!!!!11111oneone!1</description><pubDate>Sun, 14 Oct 2007 15:27:30 +0200</pubDate><guid>http://ioj.jogger.pl/2007/10/14/nowy-idealny-system-wyborczy-tm/</guid><category>Polityka</category></item><item><title>Dzień masowej niesubordynacji obywateli</title><link>http://ioj.jogger.pl/2006/06/15/dzien-masowej-niesubordynacji-obywateli/</link><description>Zastanawiam się, czy z okazji dzisiejszego święta parafie w całym kraju zwróciły się do władz lokalnych o pozwolenia na demonstracje. Jeśli nie, to czy procesje będą legalne? Czy wzorem niedawnego zachowania władz w Warszawie dzisiejsze masowe procesje będą rozpędzane, a agresywni uczestnicy będą zatrzymywani?
Hm..</description><pubDate>Thu, 15 Jun 2006 11:05:13 +0200</pubDate><guid>http://ioj.jogger.pl/2006/06/15/dzien-masowej-niesubordynacji-obywateli/</guid><category>Polityka</category></item><item><title>Problemy, problemy...</title><link>http://ioj.jogger.pl/2006/06/03/problemy-problemy/</link><description>&quot;Rz&quot;: Kongres PiS ma przyćmić konwencję PO -- ja zawsze wiedziałem, że konserwatyści mają kompleks małego członka.</description><pubDate>Sat, 03 Jun 2006 12:45:22 +0200</pubDate><guid>http://ioj.jogger.pl/2006/06/03/problemy-problemy/</guid><category>Polityka</category></item><item><title>O, działa!</title><link>http://ioj.jogger.pl/2006/03/13/o-dziala/</link><description>Bot joggerowy powinien zostać rozszerzony o jedną funkcjonalność. Mianowicie -- powiadomienia w postaci &quot;Aktualnie jogger działa! Spiesz się, bo zaraz może być za późno!&quot;.</description><pubDate>Mon, 13 Mar 2006 10:40:33 +0100</pubDate><guid>http://ioj.jogger.pl/2006/03/13/o-dziala/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Kolejny na Joggerze wpis o ptasiej grypie (ale ten może mniej nudny)</title><link>http://ioj.jogger.pl/2006/03/05/kolejny-na-joggerze-wpis-o-ptasiej-grypie-ale-ten-moze-mniej/</link><description>No i stało się, tak jak ktoś wcześniej wspomniał 'i my teraz mamy swoją ptasią grypę'. Onet od razu stanął na wysokości zadania i zamieścił artykuł Nie daj się ptasiej grypie!. Piszą tam, jakie trzeba zachować środki ostrożności, żeby zmniejszyć (i tak mizerne, swoją drogą) ryzyko zachorowania. Napisane jest, między innymi, że trzeba nosić maski a każdy przypadek śmierci drobiu na fermie zgłaszać odpowiednim władzom.

Ja tam myślę, że żadnej epidemii nie ma i nie będzie. Na mój chłopski, nie znający dobrze biologii rozumek wygląda to tak, że zmutował się jakiś tam wirus co zaraża ptaszki i czasem się ptaszek jeden od drugiego gdzieś na świecie zarazi. Zupełnie jak z naszą zwykłą, ludzką grypą, która ma się świetnie odkąd sięgam pamięcią.

Moje pytanie w związku z poprzednimi dwoma akapitami brzmi: Czy zakładając, że utrzyma się to wszystko na aktualnym poziomie jak nasza ludzka grypa (w sensie -- co parę dni gdzieś na świecie będą znajdowali zarażonego łabędzia), wspomniane wcześniej środki ostrożności będą wciąż obowiązywać? Czy od teraz przez lata każda martwa kura z gospodarstwa będzie zgłaszana odpowiednim władzom?

Ciekawe kiedy ludzie zdadzą sobie sprawę, że trochę spanikowali.</description><pubDate>Sun, 05 Mar 2006 11:27:21 +0100</pubDate><guid>http://ioj.jogger.pl/2006/03/05/kolejny-na-joggerze-wpis-o-ptasiej-grypie-ale-ten-moze-mniej/</guid><category>Media</category></item><item><title>Nie ma to jak w Nowy Dzień zniszczyć komuś życie!</title><link>http://ioj.jogger.pl/2006/03/01/nie-ma-to-jak-w-nowy-dzien-zniszczyc-komus-zycie/</link><description>
Prasa donosi, że dwójka uczniów z liceum z łomży nakręciła porno przed lekcją religii. A ja się pytam -- i co z tego? Czy jest coś złego w zrobieniu laski przez koleżankę z klasy? Czym ta dziewczyna zawiniła, oprócz tego, że dała się nagrać w takiej sytuacji? Zaszkodziła komuś? Ktoś przez to umarł, coś się stało? Nie. A czy fair jest, że teraz ludzie będą się znęcać nad nią tylko za jej młodzieńczą głupotę?



Prawo w Polsce powinno być zmodyfikowane tak, żeby chroniło takie dziewczyny tak jak chroni ofiary gwałtu. Żeby żądne sensacji szmatławe gazetki nie pisały o tym, że w takim i takim mieście, w takiej i takiej szkole i klasie stało się coś takiego. Bo jeśli by tego nie napisali, to sprawa przeszłaby może bez większego echa. Lokalna afera w szkole i może parę osób z miasta by się dowiedziało. A teraz wiedzą wszyscy. 



Wywiady z załamanymi rodzicami, rozmowy z pedagogami, błyski fleszy... normalnie show! Dodajmy do tego jeszcze odpowiednio skonstruowany artykuł, żeby zaakcentować sytuację:
Ania i Michał chodzą do pierwszej klasy. Nie są parą, nawet się nie przyjaźnią. Najwyżej rozmawiają za pomocą internetowego komunikatora g-g.
Jasne. Chodzą ze sobą do klasy i na pewno nie są znajomymi. I gadają tylko przez gadu.
Chłopak nie miał prezerwatyw
A skąd to szanowni redaktorzy wiedzą? Bo z tego filmiku to nie wynika.
Ania pochodzi z niedużej miejscowości Jedwabne koło Łomży. Jej mama wychowuje ją i jej starszego brata sama, ojciec zmarł. To normalna, szczęśliwa rodzina. Mama Ani płakała przez cały wczorajszy ranek, podczas długiej rozmowy z dyrektorką szkoły i pedagogiem. Nie takie normy wpajała córce...
A jak! Niech świat się dowie o dramacie rodzinnym. Matka Ani na pewno by tego chciała, prawda?


I niech nikt nie pieprzy, że dziewczyna ma za swoje, że takie zachowania trzeba piętnować, że to demoralizujące, że seks musi być z miłości, itd. Ciekawość ludzka była zawsze i takie zachowania też się zdarzały. Tylko wcześniej nie było wszechobecnych telefonów komórkowych z kamerami ani cyfrówek. A to, że nikt o tym nie mówił, to nie znaczy, że kiedyś młodzież zachowywała się inaczej, jeśli chodzi o seks. A seks tylko z miłości? Jest i zawsze będzie. Zależy kto ma jakie priorytety -- czy zabawa, ciekawość, czy z miłości. Bo nikt mi nie powie, że teraz takie czasy że każda gimnazjalistka chodzi z kolegą z klasy do kibla na zabawę. Tak więc możliwości jest do wyboru, do koloru. A seks dla zabawy wcale nie musi demoralizować. Czy całe pokolenie uczestniczące w ruchu hipisowskim w latach 60-70 na zachodzie wymarło z powodu demoralizacji, czy raczej są teraz przykładnymi mężami i żonami z normalnymi rodzinami?



Wiem, że teraz takie czasy, że gazeta bez jakiejś afery na pierwszej stronie nie ma prawa bytu. Ale zastanówcie się, panowie redaktorzy, czy w pogoni za kolejną sensacją warto niszczyć komuś życie (zwłaszcza, jak ten ktoś pochodzi z małej wioski, gdzie wszyscy się znają). Teraz takie czasy, że trupów ci u nas dostatek, więc w puste miejsce na stronie zamiast takiego artykułu spokonie znajdzie się jakiś karambol, katastrofa drogowa lub coś podobnego. Albo opisujcie prawdziwych przestępców i ich zachowania piętnujcie. Nie trzeba od razu niszczyć młodej dziewczynie życia.
</description><pubDate>Wed, 01 Mar 2006 17:47:55 +0100</pubDate><guid>http://ioj.jogger.pl/2006/03/01/nie-ma-to-jak-w-nowy-dzien-zniszczyc-komus-zycie/</guid><category>Media</category><category>Ogólne</category></item></channel></rss>
