Kategorie: Linki | Media | Miniblog | Ogólne | Polityka | Pomysły | Życie |
Szukaj:

Nowy Idealny System Wyborczy (tm)

Opublikowano 14 października 2007, 15:27:30

Jak wszyscy wiedzą, obecna ordynacja wyborcza jest zła, a okręgi jednomandatowe także nie są idealnym rozwiązaniem.

Dlatego opracowałem pomysł, który byłby esencją demokracji, odpartyjniałby wybory, itd. No ale do rzeczy, przedstawiam szkic pomysłu:

  1. Jakoś sensownie wybrana Rada Uczciwych Ludzi przed wyborami ustalałaby listę kilkunastu pytań dotyczących aktualnych spraw kraju, kierunku rozwoju Polski, spraw poruszanych w debacie publicznej, czy to gospodarczych, czy społecznych, czy jakichkolwiek innych. Odpowiedzi byłyby sformułowane w ten sposób, aby można było odpowiedzieć 'tak', 'nie' lub 'nie wiem'. Pytania nie muszą być szczegółowe, chodzi mi mniej więcej o to, ci można znaleźć w Kalkulatorze Wyborczym na WP. Taka lista pytań byłaby tajna.

    Powyższy punkt jest chyba najsłabszym z punktów całego pomysłu, bo daje najwięcej możliwości do przekrętów. Ale można albo jakoś ten punkt usprawnić albo (ryzykownie, no ale cóż) założyć, że taka Rada ustalająca pytania byłaby bezstronna. Aktualnie na przykład zakłada się, że Trybunał Konstytucyjny jest bezstronny i jakoś to się sprawdza.

  2. Zlikwidować komitety wyborcze. Jeśli indywidualny obywatel zdecydowałby się kandydować do sejmu, musiałby zebrać ileś tam podpisów i złożyć swoją kandydaturę do PKW. Podpisy są oczywiście po to, żeby kandydatów nie było setek tysięcy.

  3. Nadchodzi dzień wyborów. Wyborcy oraz kandydaci (wszyscy w tajemnicy przed sobą) wypełniają ustalone wcześniej pytania.

  4. Odpowiedzi kandydatów do sejmu (nie wyborców) są ujawniane, aby opinia publiczna mogła dowiedzieć się, który z kandydatów jak głosował.

  5. Wg jakiegoś sensownego, ustalonego i zapisanego w Ustawie wzoru określa się proporcjonalność danych odpowiedzi i dopasowuje do tego kandydatów, którzy odpowiedzieli w sposób najbardziej zbliżony do preferencji wyborców. Tym sposobem wybiera się posłów na sejm.

I już, i tyle.

Zalety:

  • Nie byłoby czegoś takiego jak 'partie' w obecnym tego słowa znaczeniu przed wyborami. Kandydaci z jednej 'partii' mogliby się dogadywać co do odpowiedzi jedynie w ograniczonym zakresie (bo pytania są tajne). Oczywiście po wyborach w samym sejmie tworzyłyby się kluby parlamentarne ludzi o podobnych poglądach, ale to już naturalna kolej rzeczy i nic złego.

  • Zniknęłyby sondaże przedwyborcze manipulujące opinią publiczną, bo o co pytać respondenta? (w końcu pytania są tajne)

  • Wyborcy musieliby się kierować rozsądkiem i swoimi własnymi poglądami, a nie emocjami (jak np. 'ten kandydat bardziej mi się podoba')

Wady:

  • Są możliwości przekrętów (choćby wspomniane wcześniej ustalanie pytań). Ale tak wygląda realny świat i do końca się tego zlikwidować nie da. Teraz handluje się miejscami na listach wyborczych na potęgę, to również przekręty.

Polemika:

  • Ktoś może zarzucić, że kandydaci będą wybierali najbardziej populistyczne odpowiedzi, aby jak najbardziej zwiększyć swoje szanse. Po pierwsze, takie zapędy powinna trochę ukrócić jawność odpowiedzi danych posłów, po drugie -- gdyby tak było, równie dobrze teraz każda partia byłaby populistyczna.

  • Prawdopodobnie zmniejszyłaby się frekwencja. Wypełnienie listy kilkunastu pytań (I, nie daj Boże, zastanawiania się nad każdym z nich!) jest o wiele trudniejsze niż po prostu postawienie krzyżyka przy jakimś tam nazwisku. Ale przewrotnie, przy mniejszej frekwencji, suma summarum jakość przeciętnego wyborcy (czynnego, a nie obywatela z prawem do głosowania) poprawiłaby się, bo wyborów szliby głównie ludzie z ustalonymi poglądami.

No, to tyle. Jak wspomniałem, to jest szkic pomysłu a nie w pełni dopracowany produkt, więc pewnie o wielu rzeczach nie pomyślałem :) No i oczywiście to jest utopia, bo żaden szanujący się poseł (czytaj: pilnujący swojego stołka) czegoś takiego by nie puścił.

Aha, i na koniec:

Fpisujcie mjasta kture popierajom ten pomysł!!!!11111oneone!1

Wasze komentarze:

Pierwszy!

Pomysł ciekawy.

remiq

14 października 2007, 17:00:47

1.

Ale nie realny, bo zmiana systemu była by strasznie trudno ;-]
a dwa, pamiętaj, ludzi głupich jest więcej niż Ci się wydaje, a oni nie do końca będą wiedzieli co jest dla nich dobre i ile mogą stracić na postanowieniu przeznaczenia dajmy na to 3miliardów (jednorazowo) na świadczenia społeczne, zamiast wprowadzenia ulg dla pracodawców, tych aktualnych i tych którzy planują działalność założyć. No chyba że to lenie którzy tylko chcą dostać kasy za free, a takich jest w cholerę dużo ;-]

Nilphilus

14 października 2007, 18:37:41

2.

@nilphilus: myślę, że w miarę dokładnie oceniam ilość ludzi głupich (czy też -- myślących egoistycznie). Ale co to za różnica, czy w ankiecie zaznaczą, że chcą państwa socjalnego czy zagłosują na partię, która zamierza realizować socjalną politykę? :) Poza tym, samo zagłosowanie nic przecież nie przesądza. Do sejmu wciąż wejdą ludzie, którzy (w założeniu) są mniej więcej odpowiedzialni i to oni będą kształtować kurs państwa.

i na marginesie: przy okazji - 'nierealny' oraz 'byłaby'

ioj

14 października 2007, 19:06:06

3.

@ioj: "gdyby tak było, równie dobrze teraz każda partia byłaby populistyczna."
Ale przecież tak dokładnie w tym momencie jest, każda partia zasiadająca w sejmie jest w mniejszym lub większym stopniu populistyczna. Jedynie zmienia się adresat populistycznych haseł.

Cth

14 października 2007, 20:00:43

4.

@Cth: To zależy już od nazewnictwa. Wg SJP populizm to 'popieranie, lansowanie idei, zamierzeń, głównie politycznych i ekonomicznych, przez odwoływanie się do poczucia moralności i sprawiedliwości ludu w celu osiągnięcia z jego pomocą wpływów lub władzy'. Tak ściśle trzymając się definicji, dopiero partia mająca 0% poparcia nie byłaby populistyczna.

Ale żyjemy w realnym świecie a nie świecie definicji i słowników i należy zachować umiar :)

ioj

14 października 2007, 20:05:00

5.

Pierwszy!

wgt

14 października 2007, 23:25:17

6.

@wgt: prawie że! :D

ioj

14 października 2007, 23:25:55

7.

Dodaj komentarz: